Różdżkarz – zawód przyszłości czy na wymarciu

RÓŻDŻKARZ – ZAWÓD NA WYMARCIU, CZY ZAWÓD PRZYSZŁOŚCI ???

Niniejszy tekst został napisany na potrzeby Biuletynu Stowarzyszenia Rzeczoznawców Radiestezji na początku 2016. Dane klimatyczne oraz ilość usług zostały zaktualizowane o 2016 rok Często z rozmowach osobami odczuwającymi świat energii, zajmującymi się radiestezją, bioterapią lub pokrewnymi dziedzinami, słyszę zdziwienie że wokół nas zachodzą energetyczne zmiany. Często temu towarzyszy zdziwienie i głębsza refleksja. Ta refleksja skłania do szacunku dla porządku świata innego niż wyuczono nas w szkołach. Dla świata bardziej złożonego, mniej zrozumiałego i nieprzewidywalnego, do którego należy podejść z pokorą.

Nowożytna tradycja nauki europejskiego oparta na kartezjańskim podejściu do świata jest naszym głęboko zakorzenionym dziedzictwem kulturowym. Liniowość upływu czasu i stałość elementów nas otaczających jest podstawą powszechnego modelu rzeczywistości w jakim żyjemy.

Jakże zaskakują nas i inspirują rachuby czasu oparte na powtarzających się cyklach przemian czasu inne niż linearny upływie czasu obowiązujący w nasze kulturze?

Ileż wysiłku trzeba włożyć by przestawić swoje myślenie odchodząc od stereotypów, by zaakceptować istnienie złożoności różnych kalendarzy: np. majów lub chociażby prostszego kalendarza chińskiego opartego na 60 letnim powtarzającym się cyklu przemian.

Mimo że nauka od połowy XIX wieku potwierdza nam bardziej złożoną strukturę świata opartą na permanentnych zmianach w czasie a wręcz braku stałości, takich jak ewolucja gatunków, przemieszczanie kontynentów, rozszerzanie się kosmosu, względność czasu czy stany kwantowe.

Wszystko płynie – także natura, energia i woda

Nadal zaskakuje nas sentencja Heraklita: „panta rhei kai ouden” – wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu. Pełniąc na co dzień zawód architekta krajobrazu, mam możliwość częstej pracy w terenie. Wiedza akademicka o środowisku naturalnym oraz praktyczne doświadczenie nauczyły mnie uważnej obserwacji przyrody i zachodzących w niej zmian. Od kilku lat proces tej obserwacji pogłębiają codzienne, kilkukilometrowe spacery z psem. Te same miejsca wyglądają inaczej o każdej porze dnia i o każdej porze roku. Cykle dobowe i roczne nieustannie przypominają, że natura podlega zmianie.

Cykliczność zmian dotyczy również energii

Wnikliwy obserwator, którego wrażliwość pozwala odczuwać subtelne aspekty środowiska, zauważy, że cykliczność zmian obejmuje także zjawiska energetyczne. Jako radiesteta wiem i doświadczam tego, że siatka geopatyczna podlega cyklicznym przemianom. Odczuwam zmienność natężenia „cieku podziemnego” w zależności od pory roku. Jako bioenergoterapeuta wiem również, że ludzki organizm podlega energetycznym cyklom dobowym – chociażby tym związanym z aktywnością poszczególnych organów według medycyny chińskiej oraz kierunkiem przepływu Yin i Yang w meridianach.

Obserwacja przyrody a praktyka zawodowa

Z mojej praktyki ajurwedyjskiej wynika, że okres jesieni i zimy to czas wytężonej pracy terapeutycznej i znacznie większego zapotrzebowania na zabiegi niż wiosną i latem. Myślę, że większość z nas ma własne obserwacje i wynikające z nich refleksje. Dla mnie, jako radiestety z praktyką zawodową, zmiany zachodzące w przyrodzie – szczególnie te związane z klimatem i hydrologią – wpływają na sposób wykonywania zawodu, stosowane techniki oraz metody pracy.

Woda jako temat przyszłości

Obserwowalne w przyrodzie zmiany wywołują we mnie zaskakującą refleksję: Zawód radiestety – różdżkarza jest zawodem przyszłości. Poszukiwanie wody staje się dziś umiejętnością praktyczną, coraz bardziej potrzebną. Woda jest niezbędna nie tylko do codziennego życia, ale również do funkcjonowania gospodarki. Bez pożywienia człowiek może przeżyć kilka tygodni. Bez wody – zaledwie 2–3 dni.

Woda – zasób, do którego zbyt łatwo się przyzwyczailiśmy

Przyzwyczailiśmy się, że wodę mamy wszędzie i jest jej pod dostatkiem. Odkręcamy kran, a woda leje się w dowolnych ilościach. Coraz częściej przyzwyczajamy się również do soczystych barw zieleni w miejskich przestrzeniach i prywatnych ogrodach – nawet w upalne, letnie dni. Umożliwiają nam to systemy nawadniające.

Co się stanie, gdy zabraknie wody?

Wyobraźmy sobie, jak zmieni się nasze życie, gdy zabraknie wody w kranie. Każdy z nas zna moment awarii lub czasowego wyłączenia wody. Jest to irytujące, ale po kilku godzinach wszystko wraca do normy. A jak wyglądałoby miasto bez wody przez 2–3 dni? Pewnie służby sanitarne dostarczałyby wodę, ale nasze myślenie zmieniłoby się diametralnie. A jak wyglądałoby życie w mieście bez wody przez 2–3 miesiące? Poza zagrożeniem epidemiologicznym i wszechobecnym fetorem pojawiłoby się realne zagrożenie dla życia wielu osób.

Brak wody oznacza wyludnienie

Praktyka z innych części świata pokazuje jedną prawidłowość: tam, gdzie wybucha wojna, emigruje zazwyczaj 20–40% miejscowej ludności. Tam, gdzie brakuje wody, emigruje 100% ludności. Teren całkowicie się wyludnia. Miasta pustoszeją, a pola uprawne pustynnieją lub stepowieją.

Radiestezja i tyczenie studni w praktyce

W swoim życiu zawodowym tyczyłem wiele studni dla różnych osób, różnymi metodami i w różnych warunkach geograficznych. Były to zarówno studnie gospodarcze, jak i studnie zaopatrujące gospodarstwa domowe. Jako radiesteta lubię tyczyć studnie, ponieważ ten rodzaj pracy uwiarygadnia mnie przed samym sobą albo czasem daje bolesną lekcję pokory.

Zapotrzebowanie na studnie zmienia się cyklicznie

Zauważyłem pewną prawidłowość: w niektórych latach zapotrzebowanie na studnie było większe, a w innych mniejsze. Po kryzysie finansowym z jesieni 2007 roku zapotrzebowanie na studnie gwałtownie wzrosło. W 2008 roku miałem ponad dwukrotnie większe zapotrzebowanie na tyczenie studni przy domach jednorodzinnych niż w poprzednich latach. Ludzie uzasadniali to koniecznością oszczędzania na wydatkach na wodę. Jak się okazywało, w rocznych budżetach rodzinnych były to znaczące oszczędności, które uzasadniały skorzystanie z usługi różdżkarza. Po nagłym wzroście zapotrzebowania na studnie w latach 2008–2009 przyszedł wyraźny spadek zainteresowania moimi usługami, mimo że jakość pracy była dobra i satysfakcjonująca dla klientów.

Rok 2010 – gdy problemem był nadmiar wody

Rok 2010 okazał się bardzo kiepski pod względem liczby wytyczanych studni – były to zaledwie 3 studnie. Zrozumiałem dlaczego dopiero wtedy, gdy pewnego letniego przedpołudnia jechałem przez zachodnią część Mazowsza i widziałem całe pola z przegniłymi plonami od stagnującej na powierzchni wody. Tego roku problemem był nadmiar wody i wyjątkowo obfite opady – prawie dwukrotnie większe niż w poprzednich latach. Obserwowałem codziennie, jak poziom lustra wody w fosie na Fortach Bema, gdzie chodzę na spacery z psem, podniósł się tak bardzo, że całkowicie zakrył wodowskaz. Woda zalała ścieżki parkowe i podtopiła latarnie. Poziom wód gruntowych w miejscu mojego zamieszkania podniósł się o około 3–3,2 m. W wielu warszawskich budynkach podtapiane były piwnice i podziemne garaże. Głośno było również o powodzi w Sandomierzu, a w Warszawie na Saskiej Kępie układano zabezpieczenia z worków z piaskiem. W takich warunkach klimatycznych, w latach 2010–2011, pracy dla różdżkarza nie było zbyt wiele.

Lata 2014–2016 – susza i gwałtowny wzrost zapotrzebowania na wodę

Zupełnie inną tendencję meteorologiczną i hydrologiczną można było obserwować w latach 2014, 2015 i 2016. Po okresie wysokich stanów wód gruntowych i nasycenia ziemi wodą ilość opadów znacząco się zmniejszyła, a liczba ciepłych i słonecznych dni wzrosła. Rok 2015 był rokiem katastrofalnej suszy i wyjątkowo niskiej ilości opadów na Mazowszu. Skutkiem było bardzo silne obniżenie poziomu wód gruntowych. Tym razem wysychały nie tylko studnie przydomowe, ale również stawy i oczka wodne. Duże gospodarstwa rolne, ogrodnicze i sadownicze często pozostawały bez zasobów wodnych niezbędnych do produkcji. Zapotrzebowanie na wodę było ogromne. Niektóre gospodarstwa ogrodnicze potrzebowały dla deszczowni od kilkunastu do ponad dwudziestu metrów sześciennych wody na godzinę. Wymagało to tyczenia całego zespołu studni.

Kiedy klasyczne metody zawodzą

Często bywałem wzywany do tyczenia studni po wcześniejszych nieudanych odwiertach wykonanych przez ekipy poszukujące wody metodami geotechnicznymi. Metody te nie zawsze przynosiły oczekiwany rezultat. Zaskakujące było to, że tym razem głównym odbiorcą usług radiestezyjnych były duże gospodarstwa ogrodnicze oraz zakłady przetwórcze, produkujące i przetwarzające warzywa oraz owoce na hurtową skalę. Zdarzały się również dramatyczne sytuacje, w których wody na danym terenie po prostu nie było. Jej zalegania nie potwierdzały ani badania geotechniczne, ani moje wskazania radiestezyjne. Determinacja gospodarza w poszukiwaniu wody potwierdzała jedynie kolejne, bardzo słabo wydajne warstwy, bez możliwości właściwej eksploatacji złoża.
„Radiesteta nie wyczaruje wody, jeśli jej nie ma – może jedynie pomóc ją odszukać, jeśli ta woda jest”.
W takich momentach przychodziły mi do głowy słowa Włodzimierza Szwarca – wieloletniego Prezesa i współzałożyciela Stowarzyszenia Rzeczoznawców Radiestezji.

Wnioski

Z dotychczasowych przemyśleń wynikają następujące wnioski:
  • Woda jest niezbędna do codziennego życia i prawidłowego funkcjonowania gospodarczego.
  • Umiejętność tyczenia studni jest dziś praktyczna, perspektywiczna i może być dochodowa.
  • Umiejętność odnalezienia wody może okazać się kluczowa dla życia lub egzystencji gospodarczej.
Poniższy wykres pokazuje, jak zmienne było na przestrzeni ostatnich lat zapotrzebowanie na wodę i wytyczanie studni. Pokazuje również nierozerwalną zależność liczby tyczonych ujęć wody od zjawisk klimatycznych. Jakub Zemła Warszawa, styczeń 2017